|

Alternatywy dla kawy z mlekiem po pięćdziesiątce

Z wiekiem rośnie ryzyko nietolerancji laktozy i większej wrażliwości na kawę. Nie znaczy to jednak, że musimy rezygnować z ulubionej latte zarówno w domu, jak i w kawiarni.

Od kilku lat klasyczną kawę pijam sporadycznie, a mleko zastępuję roślinnym – i wcale nie narzekam. Nibykawa z nibymlekiem też dobrze smakują! Pijam je zarówno w domu, jak i w kawiarniach.

Czy po menopauzie musisz rezygnować z kawy?

Zanim przejdziemy do substytutów, zastanówmy się, czy trzeba z kawy prawdziwej rezygnować. Jeśli po jej wypiciu dobrze się czujesz, to absolutnie nie. Badania dowodzą, że pita z umiarem nie szkodzi zdrowiu, a wręcz może zmniejszać ryzyko niektórych chorób, na przykład cukrzycy typu 2, udarów mózgu, nowotworów, Alzheimera i Parkinsona. Poza tym wpływa pozytywnie na trawienie, a nawet ogranicza rozwój próchnicy zębów. Ma niepowtarzalny aromat, a jej picie to bardzo przyjemny – dla większości z nas – i poprawiający nastrój rytuał.

Tym niemniej niektórym kawa nie służy: może utrudniać zasypianie i pogarszać jakość snu, powodować niepokój, rozdrażnienie, dekoncentrować, podnosić ciśnienie. Przede wszystkim jednak, picie kawy (szczególnie czarnej na czczo) u niektórych osób powoduje dyskomfort: ból brzucha, drżenie rąk, przyspieszone bicie serca. Takie objawy mogą się pojawić nagle, po latach picia kawy. Jestem tego przykładem. Niekoniecznie oznacza to rezygnację z ukochanej kawy – można ją zastąpić bezkofeinową lub substytutem.

Kawa bezkofeinowa

Kawa bezkofeinowa to prawdziwa kawa, tyle że pozbawiona kofeiny. Nie całkowicie, ale prawie, bo filiżanka takiej kawy zawiera około 4 miligramów kofeiny (dla porównania: klasyczne małe espresso z prawdziwej kawy – ponad 60 mg, a filiżanka kawy przelewowej nawet cztery razy tyle). Wybierając kawę bez kofeiny warto poszukać dobrej jakościowo, dekofeinizowanej naturalnie (na przykład dwutlenkiem węgla lub metodą szwajcarską, przy pomocy węgla aktywnego), bez moczenia w rozpuszczalnikach. Najlepiej kupić ją w specjalistycznym sklepie dla kawoszy, w marketach raczej jej nie znajdziesz. Niestety pod względem ceny wypada dużo mniej korzystnie niż zwykła kawa. Smakowo kawa bezkofeinowa jest łagodniejsza od klasycznej, przede wszystkim mniej gorzka.

Kawa zbożowa

Dużo tańsze, a również smaczne i dość podobne w smaku do prawdziwej kawy są substytuty wytwarzane z innych niż kawowiec roślin. Najpopularniejszy bezkofeinowy napój udający kawę to kawa zbożowa. Zaczęto ją pijać w Europie w XVIII wieku, kiedy podczas wojen napoleońskich trudno było sprowadzać naturalną. Robiono ją z palonych ziaren zbóż z dodatkiem cykorii i buraka cukrowego.

W Polsce prawdziwa popularność kawy zbożowej zaczęła się w latach 70. XX wieku, kiedy opracowano recepturę rozpuszczalnej Inki, która wciąż jest produkowana. Od pewnego czasu wytwarza się ją również w wersji bezglutenowej (ze specjalnie spreparowanego zboża) i z dodatkami (na przykład karmelowa, miodowa, z figami, orkiszem czy wzbogacona o magnez).

Jeśli od rozpuszczalnej wolisz kawę parzoną w ekspresie, kawiarce lub gotowaną, możesz wybrać kawy Anatol (w torebkach) i Kujawianka (sypką). Wytwarzane są ze zbóż i cykorii.

Inne kawy roślinne

Dla osób unikających glutenu (a więc większości zbóż) wybór także jest niemały: kawowe substytuty produkuje się z cykorii, korzenia mniszka lekarskiego, nasion konopi (oczywiście siewnych, a nie indyjskich czyli marihuany), topinamburu czy żołędzi. Zarówno rozpuszczalne jak i sypkie, do parzenia lub gotowania.

Smakowo zamienniki kawy są mniej lub bardziej podobne do prawdziwej – mnie najbardziej przypadły do gustu żołędziowa i konopna, często sięgam też po Anatola i Kujawiankę. Robię je zazwyczaj w stawianej na gazie włoskiej kawiarce. Kawę prawdziwą pijam nie częściej niż raz dziennie, do śniadania.

Roślinne kawy są łagodniejsze dla żołądka od prawdziwej, nie zawierają kofeiny, znajdziemy w nich za to błonnik, działające przeciwzapalnie i przeciwnowotworowo polifenole (w zbożach), poprawiający pracę przewodu pokarmowego prebiotyk inulinę (w cykorii i topinamburze), minerały i witaminy (w żołędziach i konopiach).

Alternatywy mleka krowiego

Jeśli nagle przestało ci służyć mleko i jego produkty – witaj w klubie. Aktywność enzymu rozkładającego cukier mleczny laktozę stopniowo spada z wiekiem. Na nietolerancję laktozy cierpi półtora procenta niemowląt, a w pierwszych czterech latach życia produkcja wspomnianego enzymu laktazy (koniecznej do strawienia lakozy) spada aż o 90 procent. Nietolerancja ta jest zależna od grupy etnicznej (dotyczy na przykład prawie wszystkich Azjatów i 80% Afroamerykanów), a nawet kraju zamieszkania. W Europie cierpi na nią 2% Szwedów i aż 38% Greków. W Polsce cukru mlecznego nie toleruje mniej więcej co czwarty dorosły. Przy czym objawy mogą być zarówno lekkie i mało dokuczliwe, jak i bardzo nieprzyjemne. Po wypiciu mleka, zjedzeniu sera, jogurtu, lodów, a niekiedy nawet czekolady mlecznej czy (czasem także zawierających mleko) wędlin, sosów albo słodyczy mogą wystąpić wzdęcia, ból brzucha, biegunka, nadmierne gazy.

Gdy szkodzi mleko, niekoniecznie jednak winna musi być laktoza. Co trzecia osoba źle toleruje kazeinę, czyli białko, któremu produkty mleczne zawdzięczają biały kolor. Objawy? Wzdęcia, gazy, biegunki (lub zaparcia).

Moja nietolerancja pojawiła się nagle, z dnia na dzień. Niestety, zastąpienie mleka bezlaktozowym nie rozwiązało problemu – mogę takie mleko pić tylko w niewielkich ilościach i nie codziennie. Dlatego do kawy dodaję mlekopodobne napoje roślinne – moje ulubione to groszkowy i sojowy. Z obydwu ubija się bardzo ładna sztywna pianka. Dobre w smaku są nibymleko migdałowe i ryżowe, ale mają rzadką konsystencję i latte nie da się z nich zrobić.

„Mleka” roślinne występują w wielu wariantach, niektóre – tych lepiej unikać – są dosładzane. Do wyboru masz między innymi sojowe, ryżowe, migdałowe, kokosowe, orzechowe, owsiane i groszkowe. Niektóre z nich można kupić w wersji „barista”, do robienia latte czy cappuccino z pianką.

Dostępne w większości marketów roślinne alternatywy mleka są nieco droższe od krowiego, ale bardzo często można je upolować na promocji. Napoje te trzeba zużyć w ciągu mniej więcej 4 dni.

Napoje roślinne nie są idealnymi zamiennikami mleka jeśli chodzi o zawartość witamin i minerałów, jednak dodaje się do nich składniki takie jak wapń, witamina B12 i witamina D, które czynią z nich wartościową alternatywę dla osób nie mogących lub nie chcących pić mleka krowiego.

Podobne wpisy